Numer 2/2009 (4)
[ Strona 1 ] Od redakcji 
- I wczasy dla wszystkich były, i „senatoria” – zwykła wspominać peerelowskie luksusy pani Helena, opiekunka mojej młodszej siostry. Masowe wczasy pracownicze stały się jedną ze sztandarowych zdobyczy PRL, narzędziem komunikacji między władzą a społeczeństwem.
[ Strona 12 ] „COŚ W RODZAJU AMERYKAŃSKIEGO KANIONU”. Wakacyjne pozdrowienia z późnych lat czterdziestych czyta kolekcjoner starych pocztówek 
Pod koniec lat czterdziestych dostrzeżono znaczenie „zapełnienia” Polskich Sudetów polskimi robotnikami i rolnikami. W 1949 roku powołano do życia Fundusz Wczasów Pracowniczych. Domy wczasowe z charakterystycznym logo FWP zapełniały się przybyszami z całej Polski. Bardzo istotną częścią pobytu w górach było pisanie i wysyłanie widokówek. Z powodu braku polskich – bo niby skąd miały się wziąć – w użyciu były karty niemieckie.
[ Strona 15 ] Jesteśmy na wczasach. Oficjalne i nieoficjalne szlaki turystyczne Dolnego Śląska 
Z turystycznego punktu widzenia przejęcie Dolnego Śląska od Niemców było strzałem w dziesiątkę, prawda?
- Na pewno tak. Te obszary odzyskane były dobrze zagospodarowane turystycznie i należały do najlepiej przygotowanych do obsługi turystyki regionów Polski. Choć tak zwana baza materialna ucierpiała trochę w następnych latach.
[ Strona 32 ] Wczasy z kaowcem 
„Referent kulturalno-oświatowy powinien walczyć o nowe, socjalistyczne formy wypoczynku, o umiejętność życia w zespole, o pogłębienie świadomości wczasowiczów, z którymi pracuje, powinien walczyć o nowego człowieka” – pisano w 1953 r. na łamach jednego z dolnośląskich dzienników. Na obrazie kaowca w zbiorowej świadomości silne piętno odcisnęła postać stworzona przez Stanisława Tyma w kultowym „Rejsie”. Tymczasem w okresie stalinowskim referent kulturalno-oświatowy, przynajmniej w założeniach, niewiele miał wspólnego z przypadkowym cwaniaczkiem. Socjalistyczne państwo powierzało mu bowiem niezwykle odpowiedzialne zadania.



Powrót do góry